Album: Historia Po Pewnej Historii
Gatunek: muzyka
Rok: 2011-06-20
Wykonawca: Bonson/Matek
Album: Historia Po Pewnej Historii
Gatunek: muzyka
Rok: 2011-06-20
Wykonawca: Bonson/Matek
Prześlij propozycję kategorii/podkategorii na Wrzutę, do której chciałbyś wrzucić dany materiał.
* - pola obowiązkowe
Postaramy się, aby dodana przez Ciebie kategoria/podkategoria na stałe zagościła w naszym serwisie.
Pozdrawiamy!
Wrzuta teamDozwolone rozszerzenia to: jpg, png gif do 1 MB.
Wrzucaj pliki pojedynczo.
Użyj przycisku “Dodaj okładkę” lub przeciągnij obrazek bezpośrednio na pole obok.
Nie wklejaj linków, których odbiorca nie życzyłby sobie otrzymać. Więcej o netykiecie »
Komentując nie używaj wulgaryzmów. Więcej o netykiecie »
Komentując nie obrażaj innych. Więcej o netykiecie »
Nie wklejaj linków, których odbiorca nie życzyłby sobie otrzymać. Więcej o netykiecie »
Nie wklejaj tzw. "łańcuszków szczęścia". Więcej o netykiecie »
Nie wklejaj kilka razy z rzędu tych samych tekstów. Więcej o netykiecie »
Nie bądź obojętny na chamstwo w sieci. Reaguj! Więcej o netykiecie »
Twój komentarz o numerze został ocenzurowany z powodu naruszenia netykiety. Dowiedz się więcej o netykiecie »
Twój komentarz o numerze nie został dodany z powodu naruszenia netykiety. Dowiedz się więcej o netykiecie »
Komentarze (13)
zajebisty beat! :)
świetne! mistrzunio muzyczka! :)
Nie umiem być sam i znów wbijam w kluby, Z kumplem albo dwoma i poznaję je, I znów się u nich budzę w ramionach, I jakoś nie jest tak jak wczoraj, Ona nie jest taka zdrowa, ale Do pustego domu wracać szkoda wiesz. Tramwaj, światła, ja w godzinie szczytu I znów się zastanawiam jak jej teraz idzie w życiu. Ale nie chcę już wracać chyba, I mam nadzieję, Że nie oszukuję sam siebie. Znam siebie. Mógłbym znów się postarać I przestać pić, przestać jarać, ale życie Wzamian tępy śmiech ma dla nas. Była jedna, jedna jak niejedna by chciała tak. Dziś już nie ma tak i nie ma szans, i nara. Ja nie jestem trzeźwy, poznaję w barach tępe panny I sztuki co mnie znają z opowiadań, może Z którąś będę dłużej, albo zdradzę ją do rana. I znów nie jest tak jak być powinno, znów chyba jestem (Obcy, zupełnie obcy tu, niby wróg.
Jedenasta, kończę piwo, kopcę blanta I pisze do mnie koleżanka, którą znam od dawna. Ale chciałaby coś więcej niż spacer i kumpla, I ją wkurwia, i chce mi proponować układ. I mówi, że by wpadła do mnie na seks i blanta, Albo blanta i seks, albo na blanta seks i blanta. I później pomyślimy jak to będzie dalej. Mówię sory, ale nawet nie chcę się wpierdalać w fazę. I to wszystko. Użalam się nad sobą i to nie jest spoko, mimo wszystko. Oczy mam przekrwione, kłamią jeśli widzą płomień. Dzisiaj znów słuchałem jej poczty głosowej, A wieczorem znowu wyjdę i poznam w barach tępe panny I sztuki, które znałem z opowiadań. Może z którąś będę dłużej albo zdradzę ją do rana. I znów nie jest tak jak być powinno, znów chyba jestem (Obcy, zupełnie obcy tu, niby wróg. Wciąż jestem obcy, wciąż bardziej obcy wam I sobie sam.)
Wstaję rano i rzygam wczorajszą wódką. Albo najebany wracałem nad ranem, w pracy brałem urlop, Jeden numer, dziewięć cyfer i nie będzie mnie, i chuj. Chcesz mnie wyjeb, do stracenia mam i tak niewiele już. Plotki gonią plotki, taka branża. A ja chuj wbijam w branżę, skoro sam się nie ogarniam już. Naćpałem się wczoraj, dzisiaj znów będę żałował I znów jej zapach chciałbym mieć na dłoniach, Znów musiałem zmarnować szansę, a Kurwa, miałem być dorosły, zamiast tego mam delire, Ból głowy i nie mam forsy. Ty, po co dzwonisz, skoro nie chcesz ze mną gadać. Dobrze wiemy, że się nam nie poukłada mała. A wieczorem znowu wyjdę i poznam w barach tępe sztuki, O których nawet nie chcę opowiadać. Może z którąś będę dłużej albo zdradzę ją do rana, Bo znów nie jest tak jak być powinno. Znów chyba jestem (Obcy, zupełnie obcy tu, niby wróg. Wciąż jestem obcy, wciąż bardziej obcy wam I sobie sam. x2)
edenasta, kończę piwo, kopcę blanta I pisze do mnie koleżanka, którą znam od dawna. Ale chciałaby coś więcej niż spacer i kumpla, I ją wkurwia, i chce mi proponować układ. I mówi, że by wpadła do mnie na seks i blanta, Albo blanta i seks, albo na blanta seks i blanta. I później pomyślimy jak to będzie dalej. Mówię sory, ale nawet nie chcę się wpierdalać w fazę. I to wszystko. Użalam się nad sobą i to nie jest spoko, mimo wszystko. Oczy mam przekrwione, kłamią jeśli widzą płomień. Dzisiaj znów słuchałem jej poczty głosowej, A wieczorem znowu wyjdę i poznam w barach tępe panny I sztuki, które znałem z opowiadań. Może z którąś będę dłużej albo zdradzę ją do rana. I znów nie jest tak jak być powinno, znów chyba jestem (Obcy, zupełnie obcy tu, niby wróg. Wciąż jestem obcy, wciąż bardziej obcy wam I sobie sam.)
Nie umiem być sam i znów wbijam w kluby, Z kumplem albo dwoma i poznaję je, I znów się u nich budzę w ramionach, I jakoś nie jest tak jak wczoraj, Ona nie jest taka zdrowa, ale Do pustego domu wracać szkoda wiesz. Tramwaj, światła, ja w godzinie szczytu I znów się zastanawiam jak jej teraz idzie w życiu. Ale nie chcę już wracać chyba, I mam nadzieję, Że nie oszukuję sam siebie. Znam siebie. Mógłbym znów się postarać I przestać pić, przestać jarać, ale życie Wzamian tępy śmiech ma dla nas. Była jedna, jedna jak niejedna by chciała tak. Dziś już nie ma tak i nie ma szans, i nara. Ja nie jestem trzeźwy, poznaję w barach tępe panny I sztuki co mnie znają z opowiadań, może Z którąś będę dłużej, albo zdradzę ją do rana. I znów nie jest tak jak być powinno, znów chyba jestem (Obcy, zupełnie obcy tu, niby wróg.
<3
Boskie ... "i znów się zastanawiam jak jej idzie w życiu ..."
dobre !
"dzisiaj znow słuchałem jej poczty głosowej..."
życiówka
Mistrz mistrzów